Stronę odwiedziło 41348 osób | On-line: 2

Tomasz Ulatowski prowadzi tę stronę:)

Menu

Moim zdaniem

Zamiast świątecznych życzeń...

Wybaczcie, że tym razem zamiast "normalnych" życzeń z okazji Świąt Bożego Narodzenia i na Nowy Rok, dedykuję Wam niezwykle pouczające świadectwo, jakie ostatnio znalazłem w internecie:

"Taksówkarz z Nowego Jorku napisał:
- Przyjechałem pod adres do klienta i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. Był późny wieczór. Pomyślałem, że klient się rozmyślił i wrócę do "bazy", ale... zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. "Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak, jakby coś było ciągnięte po podłodze...

Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.
U boku miała małą nylonową walizkę. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału. Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem.

"Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?" - zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem, aby pomóc kobiecie.
Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.

Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic" - powiedziałem - "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym, aby traktowano moją mamę."

- "Och, jesteś takim dobrym chłopcem" - odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?
- "To nie jest najkrótsza droga"- odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty.
- "Och, nie mam nic przeciwko temu" - powiedziała - "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum."

Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. - "Nie mam już nikogo z rodziny", mówiła łagodnym głosem - "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."

Wyłączyłem licznik... - "Którędy chce Pani jechać?"

Przez kilka godzin jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy. Jechaliśmy przez okolicę, w której żyli z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła, abym zatrzymał się przed magazynem meblowym, który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.
Czasami prosiła, by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.


Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle - "Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę".
Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to niski budynek z podjazdem, taki typowy dla domów opieki.
Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz, gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi.
Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadowiona na wózku inwalidzkim.
- "Ile jestem panu winna?" - spytała, sięgając do torebki.
- "Nic" - odpowiedziałem.
- "Trzeba zarabiać na życie" - zaoponowała.
- "Są inni pasażerowie" - odparłem.
I nie zastanawiając się kompletnie nad tym, co robię, pochyliłem się i przytuliłem ją. Objęła mnie mocno.
- "Dałeś staruszce małą chwilę radości" - powiedziała - "Dziękuję".
Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia.

Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów. Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca lub niecierpliwy, aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?..

Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu. Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.
Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich.."



/Czekam na Twój komentarz.../

-->Powrót do strony głównej


Ksywka*


Tekst*


Przepisz kod*
kod