Stronę odwiedziło 52111 osób | On-line: 2

Tomasz Ulatowski prowadzi tę stronę:)

Menu

Moim zdaniem

MEDIOKRACJA...

(czyli refleksja powyborcza...)

Wyobraźmy sobie, że jestem właścicielem jednego z wiodących mediów w kraju – poczytnego dziennika, a jeszcze lepiej – telewizji o wysokiej oglądalności. Na początku kampanii wyborczej (prezydenckiej lub parlamentarnej), ogłaszam w swoim serwisie informacyjnym wyniki sondażu, przeprowadzonego przez ankieterów mojej stacji (redakcji), na temat popularności potencjalnych kandydatów. Z owych badań wynika mi niezbicie, że na ogólną liczbę rywali, tak naprawdę liczy się zaledwie jeden, względnie dwóch – kandydat X oraz kandydat Y. Za nimi opowiedziała się ponoć największa liczba moich tzw. respondentów.
Jaki wniosek wyciągną odbiorcy takiego newsa od największego nadawcy? Na których kandydatach skupią swoją uwagę?...

Oczywiście tylko ja wiem ( i ewentualnie wąziutkie grono zaufanych), że w rzeczywistości żadnych badań nie prowadziłem lub co najwyżej dla pozoru je zamarkowałem, zaś rzekome wyniki owej „sondy” – wyssane z palca – mają na celu wskazać szerokiej opinii publicznej słusznego kandydata lub co najwyżej dwóch „jedynie słusznych”, a już na starcie utrącić wszystkich pozostałych.
Dla wzmocnienia oczekiwanego efektu, wieść o rewelacyjnych wynikach swoich badań powtórzę jeszcze kilkakrotnie w porze najwyższej oglądalności oraz dodatkowo rozpętam obsesję „zmarnowania głosu” w razie popierania kogoś z „drobnicy”, czyli któregoś z „nieliczących się” kandydatów.
Jaki mam w tym interes i co to znaczy „słuszny kandydat”? To proste – ano taki, który jest zgodny z oczekiwaniami określonych służb, określonych układów lub określonych kapitałów.
Po pewnym czasie, w miarę rozkręcania się kampanii wyborczej, prawdziwe instytucje badawcze – rozmaite OBOP-y, rzecz jasna – faktycznie wypuszczą na ulice swoich ankieterów, uczciwie nagabujących przypadkowych przechodniów, typujących próby reprezentatywne, sumiennie przetwarzających zgromadzone dane itp., itd. Ale cóż będą mogli usłyszeć od przebadanych wzdłuż i w poprzek, zwykłych kowalskich – jakież to rewelacje?... Tylko te, które wcześniej wbiłem owym kowalskim do głów. Wyniki prawdziwych sondaży – nawet te najdokładniejsze – będą siłą rzeczy, aż do wyborów, bliskie moim.
Otóż, żeby uniemożliwić taką – wcale nie hipotetyczną – sytuację, należy wprowadzić bezwzględny zakaz publikacji sondaży przedwyborczej popularności – od momentu ogłoszenia kampanii do zamknięcia lokali wyborczych. Prowadzić badania można – proszę bardzo, ale wyłącznie na użytek wewnętrzny ugrupowań i kandydatów. Tylko taka zasada może wreszcie skłonić wyborców do rzetelnego zainteresowania programami pozczególnych komitetów oraz do podjęcia indywidualnej decyzji, zamiast igrzysk i owczego pędu za sugestią większości.
„Liczący się kandydat” i „nieliczący” – jakież to sprytne! To tak, jakbym rozdając karty do gry, zrezygnował z ich tasowania i uczciwego rozdzielenia, mówiąc – Panowie, wybaczcie, ale wy dostaniecie jedynie blotki, a figury dam tamtym dwóm, bo – zrozumcie proszę – tylko oni "się liczą"... Czy ktoś poważny zechciałby grać w takiego preferansa?
Nie? Popatrzcie, popatrzcie, a my już od tylu lat na coś podobnego godzimy się bez szemrania ...

W finałach kampanii często słyszymy także – Nie kieruj się sympatią, ale zdrowym rozsądkiem, poprzyj tego, który jest w stanie wygrać, bo zmarnujesz głos! Ale czy – analizując wcześniejsze wybory, kiedy to głosowaliśmy w taki właśnie sposób – rzeczywiście głosów nie marnowaliśmy? Czy „rozsądnie” wybrane przez nas tzw. mniejsze zło, naprawdę spełniło nasze oczekiwania, albo przynajmniej własne obietnice wyborcze?...

Czemu mnie zebrało na takie pisanie? Bo za nami kolejne wybory, po raz wtóry umacniające mnie w poczuciu, iż darowana nam wolność wyboru jest w istocie zaledwie czyjąś manipulacją, a coś takiego jak demokracja (rządy większości) – po prostu nie istnieje... Co najwyżej... mediokracja.

Tomasz Ulatowski, lipiec 2010
/Czekam na Twój komentarz.../





inne wpisy i felietony w "Moim zdaniem"

Ksywka*


Tekst*


Przepisz kod*
kod